Zaloguj
Reklama

Tatuaże i ich wpływ na... odporność

Tatuaże i ich wpływ na... odporność
Fot. Shutterstock
(0)

Na pytanie, w jaki sposób można zapobiegać przeziębieniom i innym infekcjom, padają zazwyczaj bardzo różne odpowiedzi – wspomina się w tym przypadku o diecie bogatej w antyoksydanty, regularnym uprawianiu sportu czy stosowaniu wspierających odporność suplementów. Gdyby ktoś powiedział, że zmniejszać ryzyko zakażeń może tatuowanie skóry, rozmówca takiej osoby pewnie co najmniej pokręciłby z niedowierzaniem i zniesmaczeniem głową – naukowcy z University of Alabama przekonują jednak o tym, że w pewien sposób tatuaże naprawdę mogą korzystnie wpływać na odporność ludzkiego organizmu.

Reklama

Tatuaże bywają oceniane bardzo różnie – dla jednych ludzi są one dziełem sztuki i pokrywają oni nimi dosłownie każdy milimetr swojego ciała, dla innych zaś tatuowanie skóry jest całkowicie niezrozumiałe i wręcz absurdalne. Pod względem medycznym o tatuażach wspomina się zwykle wtedy, kiedy omawia się związane z nimi zagrożenia dla zdrowia (takie jak np. możliwość zarażenia się wirusem wywołującym zapalenie wątroby), uczeni z University of Alabama zwracają jednak uwagę na pewien całkowicie inny, związany z tatuowaniem skóry, aspekt.

Badacze postanowili przyjrzeć się temu, jak tatuaże wpływają na stan ludzkiego układu odpornościowego – w końcu w początkowym okresie po wykonaniu rysunku na skórze należące do niego komórki wykazują zwiększoną aktywność po to, by zapobiec zakażeniu skóry. W trakcie swoich prac naukowcy badali ślinę badanych osób – mierzyli oni w niej stężenia kortyzolu (uznawanego za hormon stresu) oraz przeciwciał klasy IgA.

Ostatecznie obserwacje badaczy z całą pewnością można uznać za dość intrygujące. Zauważyli oni bowiem – zgodnie z początkowymi przypuszczeniami – że krótko po wykonaniu pierwszego tatuażu u badanych dochodziło do spadku stężenia przeciwciał w ślinie. Rozumiano to tak, że tatuowanie skóry jest stresorem dla organizmu, prowadzącym do wzmożonego wydzielania kortyzolu, który z kolei hamuje produkcję immunoglobulin. Im bowiem jednak badani mieli wykonywanych więcej tatuaży, tym później spadek produkcji immunoglobulin był coraz mniejszego stopnia, aż w końcu stawał się on bardzo niewielki – tłumaczono to w ten sposób, że najprawdopodobniej organizmy tatuowanych osób „przyzwyczajają” się do stresu i związana z nim zwiększona produkcja kortyzolu przestaje w znaczący sposób wpływać na układ odpornościowy.

Na podstawie poczynionych przez siebie obserwacji badacze ze Stanów Zjednoczonych stwierdzili, że tatuaże mogą zwiększać odporność – w tym odporność na przeziębienie czy inne infekcje – dzięki zmniejszeniu podatności organizmu człowieka na różne czynniki stresowe, które mogą negatywnie wpływać na układ odpornościowy i ostatecznie sprzyjać zakażeniom. Oczywiście tatuowanie skóry jako metoda wzmacniania odporności zalecana raczej nigdy nie będzie, z całą jednak pewnością opisane przez naukowców zależności można uznać za interesujące.

Piśmiennictwo
Reklama
(0)
Komentarze