Serwisy Medforum

Reklama

Forum: Dermatologia - grupa dla rodziny i pacjenta

(3)

Dermatologia - grupa dla rodziny i pacjenta

Temat: świerzb (826)

  • Początkująca
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    07-08-2007 15:45:00

    swierzb-walczymy dość skutecznie-boję się zapeszyć.

    Stosowałam wszysko chemiczne co na rynku....bez skutku.



    ZastosowałamSOK Z NAGIETKA-SKOWIRóWKAa+kwiaty pokrojone nożem.

    Najlepiej dwa, trzy pęczki(razem ok. 10zł.)



    Nagietek można kupić na bazarkach-to ostatni moment, wlać do buteleczek i do lodówki. Buteleczki i małe ciemne, z kroplomierzem.





    Jest to metoda według starej zielarskiej książki APteka Pana Boga Marii Traben.



    Uważam, że to skutkuje.

    Dodatkowo

    Wszystko prasujemy, pościel magiel,



    najlepiej wszystko do wora na 2 tygodnie-pościel ubrania, ręczniki.



    TRZEBA ODBUDOWAC warstwę ochronną skóry przez natłuszczanie.Patrz maść robiona apteczna.



    Nagietek troszeczkę skórę przyciemnia, troszkę brudzi ubrania ale jest zdrowy dla skóry, szybko się wchłania.



    Ale najważniejsze to natłuszczanie skóry-podaję super maść:



    UREA 20,0

    VIT A liq10,0

    VIT E liq 4,0

    lekobaza

    ad 200,0



    2 razy dziennie



    Teraz mam wrażenie, że jak się tą maścią z mocznikiem nie posmaruję to znowu dziadostwo wróci.



    Wystarczy jedna skarpetka zapomniana, to paskudztwo może tam być.



    Musi by to sok robiony, w sokowirówce, najlepiej starej mocnej bo to ciężko się mieli, trzeba przepuścić te trociny też będzie tam dużo soku.(żadne wyciągi na spirytusie.)



    polecam

    Ostatnia edycja: 07-08-2007 15:45:00
  • Początkująca
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    07-08-2007 16:06:00

    Polecam jeszcze raz robiony sok z Nagietka na Swierzb.



    Dodatkowo, dermatolog poleciła, że w skrajnych przypadkach stosuje się

    starą skuteczną maść Wirkilsona, robioną. Jednakże ta maść bardzo wysusza skórę to proszę zastosować robioną w aptece maść z mocznika, którą podałam wcześniej. Obecnie lekarze dermatolodzy wypisują wyłącznie gotowe preparaty, trzeba ich trochę pomęczyć. To co robione jest super, bez konserwantów.



    owocnej walki



    Ostatnia edycja: 07-08-2007 16:06:00
  • 13-08-2007 17:32:00

    Hej ja tez to miałem stosujcie Jacutin Gel w tubce jak maść - bardzo skuteczny



    Pozdrawiam i zycze zdrowia

    Marcin

    Ostatnia edycja: 13-08-2007 17:32:00
  • 20-08-2007 18:33:00

    Mam 1,5 rocznego syna i pół roczną córkę, ja z żoną możemy się jakutinem katować ale co z dziećmi ?? wiem że to to świerzb bo ojciec miał to zdiagnozowane przez lekarza a nam się zaczęło klasycznie, czym można dzieci posmarować pomóżcie

    Ostatnia edycja: 20-08-2007 18:33:00
  • 25-08-2007 00:17:00

    najgorszy jest strach, że one wrócą

    Ostatnia edycja: 25-08-2007 00:17:00
  • Reklama

  • 31-08-2007 22:03:00

    no to ladnie....ja wlasnie niedawno rozpoczelam prace w zlobku...i okazalo sie ze panuje tam swierzb.

    jak moge uniknac zarazenia nim.Dzieciaki musimy brac na rece i dotykac je to jest jasne.

    tylko czy sa jakies masci zapobiegajace zarazenia swierzbem?

    Ostatnia edycja: 31-08-2007 22:03:00
  • 04-09-2007 23:23:00

    Ja zaraziłam się świerzbem w pracy. Byłam wtedy w ciąży i mogłam stosować tylko maść Wilkinsona na paście cynkowej- jest bardziej skuteczna od samego Wilkinsona bez pasty cynkowej. Smarowałam też 2-letniego synka a mąż stosował Jakutin wg ulotki w środku.

    Ja wcierałam bardzo silnie i dokładnie w kazde swędzące miejsca a następnie równie dokładnie w całe ciało maść Wilkinsona na paście cynkowej.(Na recepcie było napisane Unguentum Willkinsoni Pastae Zincii). Lekarz przepisał mi opakowanie 200g ale mi nie wystarczyło i w trakcie kuracji mąż lecial do lekarza po jeszcze dwie recepty. Maść tę dostałam w aptece w Łodzi na ulicy Limanowskiegi 80 po długich poszukiwaniach. Jacutin dla siebie mąż szukał dzwoniąc do 50 aptek, aż znalazł stare zapasy, bo podobno jest brak produkcji i nie ma już w hurtowni. Tak więc trzeba szukać, która apteka ma taki zalegający lek...(telefony aptek w google-wpisać np.: apteki Łódź).

    Przed leczeniem wyprałam w 60 st ubrania od stóp do głów- skarpety, bieliznę, spodnie, bluzki itd dla siebie i męża, które założyć miałam bezpośrednio po kuracji, no i pościel - wyjmowałam z pralki i wieszałam to wszystko w rękawiczkach a potem dokładnie to wyprasowałam w rękawiczkach gumowych, uważając by nie dotykać tego z niczym zakazonym, aby nie spadło na podłogę i zapakowałam w nowy worek z grubej folii i polożyłam na szafie, gdzie ten świerzb chyba nie miał okazji zawędrować. No i czekałam na urlop męża, żeby ktoś normalnie wyglądający byl w domu...

    W całym domu unosił się zapach starej wędzonej ryby, no ale cóż... wcierałam tę maść dokładnie z przekonaniem, że taka dokładność zadusi tego owadzika w mojej skórze,- tak jakby to był balsam samoopalający Garniera... I tak 8 razy- 4 dni po 2 razy dziennie bez kąpieli. Kiedy musiałam umyć ręce(po wizycie w wc), to zaraz aplikowałam ochronną warstwę tej maści, żeby sk... nie dostał powietrza. Tak samo, gdy zapomniawszy się podrapałam- zaraz uzupełniałam pancerzyk z maści. Moja bratowa, która jest pielęgniarką, powiedziała, że ten pasożyt musi się udusić pod tą maścią i żebym się nie drapała, bo inaczej to będę smarować- śmierdzącą maścią od której mnie mdliło i bolała głowa- swojego noworodka, jeśli się nie wyleczę do porodu. Dlatego tak dokładnie to opisuję- tu trzeba sobie wyobrazić, że ten owad trochę podobny do roztocza- jest widoczną czarną kropeczką i nawet jeśli coś wydaje się czyste, to jest prawdopodobnie zakażone! I jeśli mój mąż założyłby po leczeniu skarpetki w których chodził przed leczeniem, to mur beton świerzbik będzie przyczyną moich nowych ran i blizn po drapaniu zwłaszcza na łydkach i wierzchu dłoni.

    Mąż smarował się Jakutinem( po gorącej dokładnej kąpieli ochłodzić ciało) na 12 godzin- cała noc, rano zmył ciepłą wodą bez mydła i wieczorem znowu smarowanko i tak przez 3 dni. Tak więc ja zaczęłam dzień wcześniej od niego, żeby równo skończyć. Tą maścią smarowaliśmy też naszego 2-letniego synka, mimo małych obiawów- 2 krostki i się nie drapał - no ale musi cała rodzina...

    Kanapy zabezpieczyliśmy wielką folią- żeby świerzb zdechł pod nią w ciągu 4 dni bez żywiciela - czyli nas. Pluszowe zabawki wyprałam w pralce w 60 st (ale był płacz małego, bo zobaczył swoje misie po kąpieli a nie mógł ich dotknąć..) Wszystko, co już było teoretycznie CZYSTE dotykałam w rękawiczkach uważając, żeby nie dotknąć do ubrania na sobie. Ciągle latałam z myciem podłogi, bo sypało się z nas -od tej maści- czarne wiórki zapewne z mikroskopijnymi świerzbiątkami. Kiedy mały spał umyłam w rękawiczkach- wszystkie klocki, autka, jeździki, przetarłam czystą szmatką sztywne książeczki i wyniosłam na strych w workach. Ostatniego dnia kuracji mały nie miał już czym się bawić, więc cały czas musieliśmy do niego gadać, żeby nie płakał.

    Po kuracji kąpiel z mydłem siarkowym, ale najpierw doszorowałam się proszkiem do prania...-i tak nie całkiem skutecznie. ZAŁOŻYLIŚMY UBRANIA Z WORKA Z PRZED KURACJI i zaczęło się wielkie sprzątanie. Czystego już Małego zabrał dziadek na 3 dni jak mówiliśmy mu - na wakacje- dobrze,że lubił zostawać u babci...

    Naprawdę trzeba postępować z tym gadem-owadem bardzo poważnie, bo można się leczyć latami. Wyrzuciliśmy wszystkie pantofle z domu- kupiliśmy przedtem klapki pod prysznic i teraz takie serwujemy nawet gościom(- po prostu można je umyć w gorącej wodzie z płynem). Umyliśmy meble cm po centymetrze, wypraliśmy pościel i ręczniki w 90 st, ubrania w 6o st i na strych na 5 dni suszenia.. Okazało się, że przed kuracją zapakowałam do worka za mało czystych ubrań i musieliśmy sprawić sobie zakupy-(co akurat mnie się spodobało).Zdjęliśmy folie z wersalek i łóżeczka, odkurzyliśmy je dokładnie odkurzaczem. Potem podłoga z kapką domestosu, potem gorącą wodą z płynem i 3 dni mieliśmy dla siebie...

    No a 4 dnia wróciły zabawki i nasz Mały. Miejmy nadzieję, że jeden z bohaterów tej opowieści już do nas nie wróci...............

    Pozdrawiam i życzę DOKŁADNOŚCI! Pamiętajcie że, jak ktoś już napisał na forum o świerzbie, że wystarczy jedna zapomniana skarpetka i macie problem od nowa!

    Ostatnia edycja: 04-09-2007 23:23:00
  • 06-09-2007 10:09:00

    ja jestem juz zalamana leczeniem.... Rok temu swedzialo mnie na bruchu i nogach,wiec poszlam do dermatologa.stwierdzil swierzb i przepisal masc siarkowa-nie pomogla niestety..potem jacutin-ale trwalo to az 3 m-ce zanim zniknelo...codzienne smarowanie,pranie,prasowanie-myslalam,ze oszaleje..I pol roku spokoj..myslalam,ze na zawsze,bo caly czas obsesyjnie wszystko gotowalam i pralam i prasowalam i nie podawalam nikomu reki-zadnych kontaktow osobistych..i 2 m-ce temu odkrylam na glowie strupek,ktory po drapnieciu okazal sie wysypiskiem swierzba!!! mam to teraz na glowie,bo cale cialo profilaktycnie smaruje novoscarbinem..To nieprawda,ze on ginie po kilku dniach bez zywiciela...on ciagle gdzies trwa w pogotowiu,zeby zaatakowac...po prostu byl w ubraniach,ktore zalozylam po pol roku/po uprzednim wypraniu i wyprasowaniu-swetry -welna to przetrzymuje/!!!bo swetrow nie mozna wygotowac,a prasowanie jednak nie do konca pomaga..wyrzucilam wszystkie dzianiny,ktore nosilam wczesniej i walcze dalej...to straszne...nie moge juz normalnie funkcjonowac-boje sie kazdego kontaktu z innymi ludzmi-cale szczescie,ze jestem samotna i nie mam mozliwosci zarazenia domownikow..

    Wydaje mi sie,ze te zaraze dostalam od kota,ktory czasami przychodil do mojego lozka.

    Ostatnia edycja: 06-09-2007 10:09:00
  • 10-09-2007 00:13:00

    to faktycznie przerazajace, ze moze wrocic.

    ja walczylam chyba ze trzy miesiace. pare razy juz myslalam, ze wygralam, ale ***... okazal sie sprytniejszy. nie pamietam juz dokladnie, ale aplikowalam sobie mixa z jacutinu i novoscabinu (ciezko powiedziec, co jest skuteczniejsze, wydaje mi sie ze w moim przypadku bardziej pomoglo to drugie - warunek: naprawde mocno wcierac). pralam posciel i bielizne, ale nie moglam przeprowadzic gruntownej dezynfekcji bo mieszkalam na stancji. nikogo nie zarazilam na szczescie. dermatolog powiedziala mi, ze swierzb nie ginie podczas prania, ale ginie bez pokarmu - a pokarmem jest nasz naskorek, ktorego, jak wiadomo, wszedzie pelno. wiec faktycznie moze sie zdarzyc, ze swierzb przetrwa na swetrze ktorego sie nie upralo, a ktorego od jakiegos czasu nie nosimy. teraz bede sie bala wlozyc cos cieplejszego, czego nie nisilam od lutego... dostawalam z tym fiola, straszna rzecz, no i jak poczyta sie ile z tym zachodu, to rece bardziej niz opadaja. faktem jest, ze po kuracji niszczy sie skora. moze swedziec jeszcze przez jakis czas, co nie oznacza ze swierzb zostal, ale ze skora ma w sobie resztki po pasozycie, a to ja podraznia. poza tym - jest podraznienie spowodowane tymi preparatami leczniczymi. skore trzeba potem nawilazac, dobrze tez uzywac antyalergicznych proszkow do prania. mnie sie wydaje, ze przez te preparaty skora nabyla jakiegos stalej nadwrazliwosci, bo mam teraz cechy skory atopowej, a przed kuracja tego nie mialam. b. podobne do swierzba - swedzenie i potem ranki. swierzb to nie jest, bo samo przechodzi jak zastosuje cos lagodzacego i wycisze emocje.

    niestety, wszystko pozostawia po sobie jakies slady.

    Ostatnia edycja: 10-09-2007 00:13:00
  • 11-09-2007 12:21:00

    Mam lek. SOLARIUM naprawde działa. 3 dni mazidłem od lekarza i 3 dni solarium po 10 minut bez zadnych mleczek (chodzi o promienie UV) i wyleczylem po 6ciu dniach. naprawde polecam SOLARIUM. Ciesze sie, że mam to z głowy

    Ostatnia edycja: 11-09-2007 12:21:00

Zobacz inne dyskusje

  • od paru ładnych lat leczę się na trądzik, ale czy to jest na pewno...
  • Klasyczny
    Witam,na moim penisie w sumie od zawsze znajdowały się mieszki włosowe tylko z...
  • Witam. Dostałam na zapalenie kontaktowe skory tę maść, po zastosowaniu...
  • Polecamy

    http://static2.medforum.pl/cache/logos/pe0069164_kobieta_opryszczka_usta_ojoimages_cr-W300H200.jpgFot. ojoimagesTrądzik – przyczyny i diagnoza
    Jak powstaje trądzik?Trądzik pospolity to jedna z najbardziej...
    Twoja sugestia