użytkowników online: 260

Psychoterapia

Najnowsze na forum
Oceń forum: 
 (3.4)

      Psychologia i psychoterapia, grupa dla osób zainteresowanych problematyką psychiki człowieka.

       O grupie Forum  Wiadomości (5) Artykuły Społeczność (372) Szukaj  
                   

      Forum - Psychoterapia

      Konsekwencje molestowania seksualnego dziecka w życiu dorosłym
      smilefrownbiggrinwinkeekcoolconfusedrazzmadarrowexclaimevilcrycheesygrin
      Nie chcesz wpisywać KODU? Nie chcesz być anonimowy?
      Zaloguj się lub stwórz konto w serwisie.
       

      Ostatnie posty w wątku: Konsekwencje molestowania seksualnego dziecka w życiu dorosłym

      • Data dodania: 27.03.2014 22:57

      Gdzie mogę znaleźć terapię? Mój problem wrócił, gdy zbliżyłam się do jednego chłopaka. Nie mam z kim porozmawiać. Od kilku dni nie mogę przestać płakać.

      • Data dodania: 26.03.2014 11:16

      Boże jaki ten świat jest obrzydliwy,dlaczego trzeba tak cierpieć,zastanawia mnie to,,czy dam radę swoje dzieci uchronić przed tym wszystkim,,bo sama cierpię,karzdego dnia

      • Data dodania: 20.03.2014 23:24

      Dostępne są również bezpłatne terapie, np. DDA, która jest skierowana do osób, które wychowały się w dysfunkcyjnej rodzinie. Myślę, że warto również zgłosić się do przychodni. Twoja historia jest bardzo poważna. Koniecznie poszukaj możliwości uczęszczania na bezpłatną terapię grupową lub indywidualną.

      • Data dodania: 20.03.2014 23:20
      Gość 2014-01-30 20:20:53 Mam 34 lata. Nie umiem już panować nad żalem do moich rodziców, mojej matki, która kiedy miałam 16 lat oddała mnie do dyspozycji przeciętnie majętnego znajomego Niemca. Za pieniądze. Prezenty. Nie interesowali się co się dzieje. Co niesie ze sobą taka znajomość i jaką cenę płacę ja i moja psychika. Nauczyła mnie mama wtedy jednego. Że jej miłość, szacunek można kupić za pieniądzem drogie kosmetyki, prezenty. Nie mam poczucia własnej wartości. Nie umiem odnaleźć siebie ani poczucia sensu. Nie radzę sobie z nawet drobnymi niepowodzeniami. Wpadłam w długi bo rodzice wciąż tylko chcieli brać, a nie pomagać kiedy tego potrzebowałam. Wciąż dawali mi tylko odczuć, że jestem nikim. Niczym. Jednym wielkim rozczarowaniem. Nienawidzę ich i chyba dopiero niedawno zdałam sobie z tego sprawę. Chciałabym się z tego jakoś pozbierać. Zacząć żyć bez tego ciężaru i oglądania za siebie. Nie wiem czy potrafię. Nie stac mnie w tej chwili na psychoterapeutę, a czuję, że jest źle. Bardzo źle.
      • Data dodania: 12.03.2014 12:07

      Tak czytam i dopiero dochodzi do mnie krzywda z mojego dzieciństwa frown Mam 26 lat. Zawsze miałam w głowie pewne wydarzenia z dzieciństwa, ale nigdy nie wiązałam ich z moimi obecnymi problemami, wręcz myślałam że nie powinnam tak myśleć, bo przecież nic mi się nie stało. Ale teraz to wszystko wraca... Myślę, że to wróciło pod wpływem terapii na którą chodzę już jakiś czas, ale do tej pory nawet nie pomyślałam żeby wspomnieć w gabinecie o wydarzeniach z przeszłości. Ale teraz to samo narzuca się moim myślom...wiem że powinnam porozmawiać o tym z terapeutą, ale na razie nie jestem w stanie. choć ostatnio delikatnie zasugerowałam, że są trudne sprawy o których nie chcę rozmawiać - spytał o co chodzi, ale nie byłam w stanie nic powiedzieć i w końcu zmieniłam temat, nie wracał do tego więcej, ale miałam wrażenie że po tym o czym potem rozmawialiśmy ( o moich problemach ze swoja seksualnością, z niemożliwością nawiązania relacji, ze strachem przed seksem) to może sie domyślać o co chodzi..

      Przykrych wydarzeń było w moim życiu kilka - najpierw w wieku 5-6 lat sąsiad i przyjaciel rodziców, którego się strasznie bałam. Nie pamiętam czy mi coś zrobił, ale do dziś myślę o nim ze wstrętem. Pamiętam tylko dwie rzeczy - że zawsze chciał żebym mu dawała buzi w usta i potrafił trzymac moje usta przy jego przez dłuższą chwilę. I że wszedł kiedyś do łazienki jak się kąpałam i się na mnie gapił... byłam mała i myślałam że to nic złego, ale jednak byłam skrępowana. niby wszedł się wysikać, ale to długo trwało, coś za długo... pamiętam, że starałam się na niego nie patrzeć, ale był tam i był i o coś mnie pytał, ale nie pamiętam o co...

      Potem było wydarzenie najbardziej żywe w mojej pamięci - jak miałam 11 lat. Byłam z psem na spacerze na łące niedaleko osiedla, puściłam go ze smyczy pomimo że mama nie pozwalała mi puszczac psa ze smyczy jak jestem sama na spacerze... niestety nie posłuchałam. Napadł mnie obcy facet, starszy ode mnie, na oko może koło 20-30 lat, mało pamiętam jak wyglądał więc nie wiem.. wiem tylko że miał okulary. na moje nieszczęście nikogo w poblizu nie było. podszedł, coś zagadał, a potem nagle zaczął dotykać moich piersi... potem włożył mi ręke pod spodnie. wtedy odskoczyłam ale złapał mnie mocno za piersi, tak że az podrapał, potem przyciągnął plecami do swojego brzucha, mówił że mam byc cicho to nic mi się nie stanie. ocierał się ode mnie i próbował dotykać mnie między nogami. zaczęłam krzyczeć, a on sie śmiał... ale w pewnym momencie mnie puścił, wyglądał na zdezorientowanego i zaczął uciekać. myślę że to pies zareagował na mój krzyk i mógł do niego podbiec, ale byłam w takim stanie że nawet nie widzialam co sie w kolo mnie dzieje. uciekałam w druga stronę, nerwowo zapinając rozporek i bojąc sie ze jednak mnie będzie gonił.
      Rodzicom powiedzialam tylko pol prawdy - powiedzialam ze mnie ktos napadł ale ze nic mi nie zrobil, tylko ze grozil, ale zaczelam krzyczec wiec uciekl. policji zresztą to samo. ale w miejscach gdzie ten napastnik mnie podrapal dostałam dużych odczynów - nikomu nic ni emowilam ale na rutynowym badaniu u higienistki okazalo sie ze to grzybica. powiedzialam ze podrapał mnie kot i ze potem ja do rozdrapałam palcami bo swędziało... nie wiem czy uwierzyła czy nie, ale mamie zgłosiła że mam grzybicę. do dziś mam bliznę na jednej z piersi w miejscu gdzie mialam odczyn od jego podrapania, bo sama to miejsce w kołko drapałam...

      do dziś myślałam że w sumie na pewno to nie mialo wplywu na moje zycie bo w koncu nie bylo penetracji... ale teraz zaczynam dostrzegac że to wyrządziło wiele złego w moim zyciu... najbardziej mnie teraz boli ze nikt nie wiedzial, nikt sie nigdy nie domyslal co sie tam tak naporawde stalo.. a ja nie umiałam o tym mówić.

      Potem pół roku później bylam na sylwestrze "z nocowaniem" - byl tam starszy kolega, który postanowil sie troche zabawić - dotykał mnie po piersiach, brzuchu zdjął stanik, wkładał reke pod majtki. Podobało mi się to, ale i przerażało. do dziś w ogóle nie myślałam że to mogło być molestowanie. Ale miałam niecałe 12 lat, a on ok 16-17! No to chyba nie w porządku... potem zawsze go unikalam bylo mi przed nim wstyd. od tego czasu potem do 20 roku zycia nie wdawalam sie w zadne kontakty z facetami. późniejsze stosunki seksualne były zawsze nieprzyjemne, trudne, bolesne. jeżeli nawet mi się przez moment podobało to w myślach się za to karciłam.

      Nie wiem czemu wcześniej nie wiązałam swoich oporów przed facetami i seksem z doświadczeniami z dziecińśtwa, ale myslałam cały czas że to "nic takiego"...
      ech, ciężkie to wszystko, trudno mi to ogarnąć. jutro idę do terapeuty ale nie wyobrazam sobie o tym powiedziec, jak w ogole zacząc mówić... masakra...

      męczy mnie też co mógł mi ten sąsiad zrobić ze się go tak bardzo bałam i teraz boję jak tylko o nim pomyslę, ale wole nawet tego nie wspominać...

      Podobne dyskusje

      Ankieta

        

      Czerniak to?

      Konkurs na forum
      Konkurs tematyczny